seawolf seawolf
3895
BLOG

I ja też o Marszu, a co!

seawolf seawolf Polityka Obserwuj notkę 30

Jak wiele razy już pisałem, żadna sztuka opisać wydarzenie, które się ogląda, albo, chociaż ma się dobry opis w jakiejś gazecie. Tak, to każdy głupi potrafi, prawdziwa sztuka, a każdy reporter to potwierdzi, nie mieć zielonego, nawet mglistego pojęcia, co i jak się wydarzyło, a mimo to napisać reportaż. Całe pokolenia dziennikarzy opisywały nikczemności imperializmu oglądając go głównie na nalepce butelki Pepsi Coli, albo, w czasach nowszych, analizując szanse przetrwania PiS, mając jedynie sms do twórczego rozwinięcia, albo wstępniak w Wyborczej, który mieli następnie przepisać własnymi słowami. Szanse, a raczej ich brak, bo zawsze im wychodziło, że to już koniec Jarosława, już tak ze siedemnaście razy im wychodziło, że to już koniec, i teraz też tak wychodzi, a co!

Aha, przy okazji, przepraszam najmocniej za ostatni felieton, absolutny koszmar pełen błędów, tak to jest, jak się używa komputera Maca ( jednego jestem pewien, NIGDY nie kupię czegoś takiego) kolegi, który poszatkował tekst w Wordzie sposób całkowicie niezrozumiały ( komputer, znaczy, nie kolega) w dodatku wszystko w gorączkowym pośpiechu, w drodze na lotnisko. No i przekładając baterie z ciśnieniomierza do klawiatury, bo właśnie, jako wisienka na torcie, klawiatura wysiadła. Już poprawiłem, zalecam zajrzenie, choć oczywiście, jako dotyczący wczorajszego marszu jest już drugiej, nie pierwszej świeżości.

Ponieważ moim głównym zajęciem na wszystkich lotniskach jest szukanie Internetu, a akurat w Singapurze jest, tylko trzeba się logować co 15 minut, klnąc szpetnie ( i nie było to „Sacrebleu” z Rumcajsa)  patrzyłem, co też mi się powklejało, a czego nie mogłem poprawić, bo nie mogłem się zalogować. No, jeszcze raz przepraszam. Poza tym, wracam do najlepszej pory wklejania o 20.00

No, ale do rzeczy, oczywiście, wydarzeniem, o którym mówię jest Marsz Niepodległości i Solidarności, o którym dopiero po przylocie się dowiedziałem, jak fajnie się udał, jak wiele ludzi przyszło, jak świetne przemówienie wygłosił Jarosław, a zwłaszcza, że obyło się bez rozrób.

I znowu potwierdza się to, co pisałem wielokrotnie, jakoś tak, cholera, zawsze zamieszki wybuchają wtedy, gdy obecna jest nieubłagana w swojej czujności policja w mundurach, lub bez, za to w kominiarkach, w opcji.  Jest policja- nieszczęście gotowe, nie ma- wszyscy grzecznie i spokojnie sobie idą, żadna szyba nawet nie zarysowana, samochody TVN mogą sobie parkować na trasie przemarszu i nic, nawet nikt ich nie rozbuja, ani blachy w czoło kamerzystom nie sprzeda, nawet tak zwanego bobaska dwoma palcami nie zrobi ( „ti, ti, bobasku”) .  Zatem mamy wzór matematyczny: samochód TVN plus pochód= zero pożaru, pożar pojawia się dopiero, gdy mamy pochód plus samochód plus kordon opancerzonych , groźnych policjantów, wtedy po lewej stronie równania pojawia się natychmiast pożar, samochód płonie samoistnie, jak zapałka.

Jedyny incydent, jaki odnotowano, to była przepychanka na ulicy Ikara wywołany, no, przez co? Czytelnicy wykładu już wiedzą, wymachują rękami w górze- „ja, ja powiem!!!” Tak- tam była policja, odgrodziła ulicę, paru tajniaków zaczęło legitymować i szarpać jakichś chłopaków, co wzburzyło widzów w rezultacie kłąb splecionych policyjno- demonstranckich ciał przetoczył się ulicą ponoć na odcinku 200 metrów. I to tyle zamieszek.

I proszę, wystarczyło wycofać policję, żeby zapewnić porządek i spokój. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że identycznie byłoby 11 listopada. Tam, gdzie ludziom pozwolono po prostu i zwyczajnie iść, nie było żadnych awantur, burdy i pożary powstały w 100% wyłącznie tam, gdzie zostały sprowokowane przez policyjnych prowokatorów i lewackie bydło specjalnie i wyłącznie w tym celu skrzyknięte.

Z dużym zawodem wszyscy odnotowali brak kukły Sikorskiego, o której on sam mówił, że jeśli się pojawi na marszu, to właśnie w postaci płonącej kukły. Jak na złość, nie spłonął, co nie przeszkodziło Donaldowi Tuskowi napomknąć o tym, że oczywiście „wszyscy wiedzą” , że będzie i że ma „jak najgorsze oceny dla tych, co zamieniają wszystkie rocznice w piekło”. To tak, jak my, panie Tusk, dokładnie tak samo, pełna zgoda, właśnie ustaliliśmy, kto to piekło robi, w mundurach, lub bez.  Co do kukły, to ciekawa sprawa, kto też te kukły pali, bo potem nie wiadomo, nikt się nie przyznaje, gość pojawia się znikąd, nikt go nie zna, po spaleniu owej kukły wtapia w tłum i tyle go widzieli. Dokładnie tak właśnie było w przypadku kukły Bolka rzekomo spalonej przez straszliwych Braci, ba, ten rzekomy fakt był używany do usprawiedliwienia kampanii nienawiści wobec Prezydenta- patrzcie, narzekają, a sami, co, nie uszanowali Wałęsy, kukłę spalili! A tymczasem właśnie nie spalili, do dzisiaj nie wiadomo, kto to zrobił, poza tym, że nikt, kogo uczestnicy owej demonstracji by znali. Coś mi się wydaje, że niejaki pułkownik Lesiak mógłby, co nieco wyjaśnić w tej sprawie.

No, może i Sikorski wie coś, czego my nie wiemy. Po tragedii smoleńskiej też wiedział wszystko najszybciej, pól godziny i trach, diagnoza gotowa, reszta, te wszystkie raporty MAKu i ŚMAKu, to już tylko ozdobniki i dekoracje.

P.S. zapraszam do czytania co poniedziałkowych „angielskich” felietonów w Freepl., oraz w „Gazecie Polskiej Codziennie” w poniedziałki na 2 stronie, a w soboty na 10.

http://freepl.info/seawolf

http://niepoprawni.pl/blogs/seawolf/

http://niezalezna.pl/bloger/69/wpisy


http://seawolf.salon24.pl/

 

Zachęcam też do słuchania felietonów w wersji audio, na

 

http://niepoprawneradio.pl

 

seawolf
O mnie seawolf

Poniżej- Kocurki stanowczo zażądały, by je na razie zostawić. To zostawiam.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka